Historia szydełkowania – od dawnych dziejów po dzisiejsze trendy

Każda robótka ma swoją historię. Ta, którą trzymasz w rękach, sięga o wiele dalej, niż mogłabyś się spodziewać – i jest znacznie mniej oczywista, niż sugeruje większość artykułów w Internecie.

Historia szydełkowania jest pełna białych plam, kontrowersji, dramatycznych zwrotów i kobiet, które uratowały swoje rodziny igłą i nitką. Zasługuje na to, żeby opowiedzieć ją rzetelnie.

Zaczniemy więc od czegoś, czego nie ma w większości poradników: od przyznania, że nie znamy dokładnej historii szydełkowania.

Skąd właściwie pochodzi szydełkowanie?

Uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy, skąd pochodzi szydełkowanie.

Kiedy zaczniesz szukać w Internecie „historii szydełkowania”, trafisz na dziesiątki artykułów twierdzących z pełnym przekonaniem, że technika ta pochodzi ze starożytnego Egiptu, z Chin, z Arabii albo z krajów nordyckich – i że mają na to dowody archeologiczne.

Jednak wszystkie te źródła mają jeden poważny problem: te dowody prawie nigdy nie dotyczą samego szydełkowania.

Większość artefaktów, które przez lata opisywano jako „szydełkowe”, to robótki wykonane zupełnie inną techniką – nålebinding (czyt. nole-binding), czyli wiązanie igłą.

To starsza, trudniejsza i zdecydowanie mniej elastyczna metoda łączenia pętelek za pomocą tępej igły bez haczyka. Produkt końcowy może wyglądać podobnie do szydełkowania – ale struktura splotu jest inna, sposób pracy jest inny, i żadne szydełko przy tym nie uczestniczy.

Badaczka historii szydełkowania Lis Paludan, autorka jednego z najbardziej rzetelnych opracowań w tej dziedzinie, po wieloletnich poszukiwaniach stwierdziła wprost: nie znalazła żadnych udokumentowanych śladów szydełkowania w Europie przed rokiem 1800.

Teorie o starożytnym i arabskim czy egipskim pochodzeniu tej techniki pozostają teoriami – nie ma na nie twardych dowodów materialnych ani pisemnych.

Chcesz zacząć szydełkować? Sprawdź moje inne wpisy, które Ci z tym pomogą!

Tamborowanie, czyli najbardziej prawdopodobny początek szydełkowania

Najbardziej prawdopodobna i najlepiej udokumentowana teoria mówi, że szydełkowanie wyewoluowało z tamborowania, czyli techniki haftu łańcuszkowego, popularnej w Azji i Europie XVII i XVIII wieku.

Nazwa pochodzi od francuskiego słowa tambour, czyli bębenek. Tkanina była naciągnięta na okrągłą ramę jak skóra bębna, a haftarka przeciągała nitkę przez materiał za pomocą cienkiej igły zakończonej haczykiem – tworząc oczka łańcuszkowe od spodu. Efektem był piękny i regularny haft koronkowy.

Pod koniec XVIII w. we Francji ktoś – nieznany z imienia i nazwiska – postanowił spróbować czegoś ryzykownego: wykonać te same sploty bez materiału podkładowego, trzymając nitkę wyłącznie w powietrzu i… zadziałało! Narodziło się to, co Francuzi szybko ochrzcili mianem crochet en l’air (tj. „szydełkowanie w powietrzu„). Technika uniezależniła się od tkaniny i stała się samodzielna.

Nie przypadkiem słowo „crochet” pochodzi po prostu od francuskiego słowa oznaczającego haczyk. Ta sama logika językowa pojawia się w niemal każdym europejskim języku: niemieckie i holenderskie häkeln/haken to „haczyć”, skandynawskie hækling i hekling – podobnie.

Polskie „szydełko” pochodzi od „szydła” – narzędzia z ostrym haczykowatym zakończeniem.

dinozaur na szydelku amigurumi e1767727765435

Szydełkowy Newsletter

Zapisz się już dzisiaj i dołącz do naszej radosnej społeczności!

Bądź na bieżąco z nowościami, inspiracjami, trendami i wyzwaniami ze świata szydełkowania.

1800 rok – szydełkowanie wychodzi z cienia

Historia szydełkowania w dzisiejszym sensie – szydełkowania, które rozpoznałabyś i umiała odtworzyć – zaczyna się z początkiem XIX wieku w Europie. I mamy na to konkretne dowody!

1812 rok – Elizabeth Grant, szkocka pisarka, zapisuje w dzienniku wspomnienie „robótki pasterskiej” wykonywanej haczykiem. Ten wpis, opublikowany dopiero w 1898 roku jako Memoirs of a Highland Lady, to najwcześniejsza datowana wzmianka o szydełkowaniu w języku angielskim.

1823 rok – pierwsze wzory szydełkowe pojawiają się w holenderskim magazynie Penélopé.

1833 rok – Penélopé publikuje ilustrowaną instrukcję „szydełka pasterskiego”, zalecając je do pracy z grubszą przędzą.

W tym czasie szydełkowanie było jeszcze techniką wiejską, chłopską, kojarzoną z niższymi klasami społecznymi i prowincją. Do paryskich salonów droga była jeszcze daleka. Wszystko zmieniło się jednak przez jedno wydarzenie – jedno z najtragiczniejszych w historii Europy XIX w.

Wielki Głód i koronka irlandzka – jak szydełkowanie ratowało życie?

Między 1845 a 1849 rokiem Irlandię dotknęła katastrofa na niewyobrażalną skalę. Zaraza ziemniaczana zniszczyła podstawowy plon, na którym opierało się wyżywienie większości ludności. Zginęło około milion ludzi, a kolejny milion wyemigrował, głównie do Stanów Zjednoczonych. Kraj był zdewastowany ekonomicznie i demograficznie.

W tym kontekście szydełkowanie stało się dosłownie narzędziem przetrwania.

Kobiety, a często też dzieci, zaczęły szydełkować koronki na sprzedaż europejskim i angielskim elitom. Pierwsze szydełkowe szkoły koronkarskie otwierały zakony; jedną z najwcześniejszych uruchomiły urszulanki w klasztorze w Blackrock (hrabstwo Cork) już w 1845 roku – jeszcze zanim głód osiągnął swoje apogeum – żeby dać kobietom możliwość zarobienia pieniędzy.

W 1846 roku osiemnastoletnia Eleonore Riego de la Branchardière – córka Francuza i Irlandki, urodzona w Anglii – opublikowała swoją pierwszą książkę ze wzorami szydełkowymi: Knitting, Crochet and Netting.

Zrobiła coś przełomowego: wzięła tradycyjne wzory drogiej koronki igłowej i weneckiej i przerobiła je na technikę szydełkową: szybszą, dostępniejszą, możliwą do wykonania przez kobiety bez wieloletniego rzemieślniczego treningu. Łącznie przez całe życie napisała 72 książki ze wzorami i do dziś uważana jest za „matkę nowoczesnego szydełkowania„.

Koronka irlandzka – z charakterystycznymi oddzielnymi motywami kwiatowymi, listkami i gronami winogron łączonymi siateczkową siecią – imitowała kosztowną koronkę wenecką, ale powstawała wielokrotnie szybciej i taniej. Kupowały ją europejskie arystokratki i zamożna burżuazja.

Kulminacyjny moment nastąpił, gdy Królowa Wiktoria osobiście zakupiła koronki wykonane przez irlandzkie szydełkarki i, jak podają źródła historyczne, sama nauczyła się szydełkować.

Ten gest miał niezwykłą wagę symboliczną: technika kojarzona wcześniej z biedą i prowincją dostała błogosławieństwo monarchini. Dla Irlandek znaczyło to coś jeszcze – szydełkowanie stało się symbolem przetrwania i dumy narodowej.

Era wiktoriańska – szydełkowanie wchodzi na salony!

Paradoks historii: technika, która uratowała głodującą Irlandię, w ciągu jednej dekady stała się obowiązkowym elementem wykształcenia „dobrej panny” w angielskich i europejskich domach wyższej i średniej klasy!

Rewolucja przemysłowa stworzyła nową klasę społeczną – mieszczaństwo z wolnym czasem i aspiracjami kulturalnymi. Kobiety z tej klasy wypełniały czas domowymi robótkami, a szydełkowanie stało się jedną z najmodniejszych. Wzory krążyły między kobietami jak plotki – najpierw przepisywane ręcznie, potem drukowane w coraz liczniejszych magazynach.

W 1867 roku powstał Harper’s Bazaar – magazyn modowy, który przez dziesięciolecia zamieszczał wzory szydełkowe i regularnie kształtował gust europejskich i amerykańskich szydełkarek. Regionalne style rozwijały się równolegle: belgijskie koronki brugijskie, francuskie wzory filetowe, włoska koronka wenecka – każdy rejon Europy miał własną estetykę i własne szkoły koronkarstwa.

Szydełkowanie wpisało się w tradycję przekazywaną w linii żeńskiej. Babcia uczyła matkę, matka córkę. Wzory nie zawsze były zapisywane, bardzo często przekazywano je ustnie, ucząc „ręcznej praktyki” przy świecy.

Zerknij na inspiracje i pomysły, które sama możesz wykorzystać w szydełkowaniu:

aleksandra grzywa szydelkowy potwor

Szukasz miejsca z pasją do szydełka?

Zobacz, co tworzą inni i pochwal się swoimi pracami w przyjaznej atmosferze! Dzielimy się sprawdzonymi trikami, polecamy najlepsze narzędzia i wspólnie odkrywamy nowe wzory.

Nie szydełkuj w samotności – stań się częścią ekipy, która kocha rękodzieło tak samo jak Ty!

XX wiek – od mody przez konieczność do kontrkultury

Dwudziesty wiek był dla szydełkowania intensywny i zmienny.

Pierwsza i Druga Wojna Światowa przywróciły szydełkowaniu dawną, użytkową funkcję. Kobiety szydełkowały m.in. swetry, skarpety czy koce dla żołnierzy. Nie był to czas na dekoracyjne koronki, liczyła się przede wszystkim praca dla wysiłku wojennego i dla rodziny.

Lata 60. i 70. przyniosły nieoczekiwaną rewolucję. Szydełkowanie weszło w estetykę hipisowską i kontrkulturową. Torby, kamizelki, czapki, frędzlowe szale – robótka stała się elementem buntu przeciwko masowej produkcji i konsumeryzmowi. Nie była już utożsamiana z „babcinym hobby”, a stała się bardziej wyrazem swobody, mody i światopoglądu.

W Polsce te same dekady miały zupełnie inny kontekst. U nas rozkwit szydełkowania lat 70. i 80. nie wynikał z mody, lecz z konieczności. Półki sklepowe w PRL świeciły pustkami, a ubrania wykonane na szydełku były często jedyną dostępną opcją. Ten wymiar polskiej historii szydełkowania zasługuje na szczególny szacunek, ponieważ był to realny sposób na poradzenie sobie z niedoborem praktycznie wszystkiego oraz na ubieranie rodziny.

Lata 80. i 90. przyniosły tymczasową odwilż w popularności szydełkowania. Przemysł odzieżowy oferował coraz tańsze, łatwiej dostępne ubrania, a rękodzieło straciło ekonomiczne uzasadnienie i stawało się powoli domeną starszego pokolenia. Szydełkowanie wydawało się odchodzić do lamusa…

Koronka koniakowska – polska część historii szydełkowania

Zanim przejdziemy do współczesności, jeden polski wątek, który nie może tu zginąć.

Koniakow – wieś w Beskidzie Śląskim – to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na szydełkowej mapie Europy. Od początku XX w. (tradycja sięga tu prawdopodobnie lat 1910-1920, kiedy miejscowy proboszcz przywiózł z Belgii pierwsze wzory koronkarskie) kobiety z Koniakowa szydełkują ręcznie koronki z białych lub kremowych nici bawełnianych, tworząc wzory kwiatowe i geometryczne przekazywane wyłącznie ustnie.

Projekty wykorzystujące koronkę koniakowską stały się podarunkami dla m.in. papieża Jana Pawła II (najsłynniejszymi darami były misternie szydełkowane serwety oraz heklowany orzeł), prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego (ręcznie wykonany szydełkowany obrus) i Królowej Elżbiety II (wielki obrus wykonany z chirurgicznego jedwabiu).

W 2013 roku pięć koronczarek ze wsi wykonało największą Koronkę Koniakowską Świata – serwetkę o średnicy 5 metrów. Waży 5 kg, składa się z ponad 8 tysięcy motywów i jest ułożona w 20 rzędów.

W 2017 roku heklowanie koniakowskie wpisano na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego – to jedno z najstarszych i najlepiej zachowanych żywych tradycji koronkarskich w Europie.

XXI wiek – renesans szydełkowania i nowy trend wśród generacji Z

Technika, która miała stać się muzealnym eksponatem, zaczęła przeżywać w XXI wieku największy renesans w swojej historii.

W maju 2007 roku małżeństwo Jessica i Casey Forbes uruchomiło platformę Ravelry – serwis społecznościowy dla szydełkarek i dziergaczek. Serwis zbudowany w garażu, uruchomiony na festiwalu wełny w Maryland, bez żadnego budżetu marketingowego. Do marca 2020 roku zarejestrował się na nim prawie 9 milionów użytkowników. Baza wzorów liczy dziś ponad 1,2 miliona, a ogromna część z nich jest bezpłatna.

Równolegle YouTube zdemokratyzował naukę szydełkowania. Tysiące tutoriali – po polsku, angielsku, portugalsku, japońsku, hiszpańsku – sprawiło, że do nauki techniki nie potrzeba już ani babci, ani kursu, ani dostępu do szkoły koronkarskiej. Wystarczy wolny wieczór i Internet.

TikTok i Instagram przyniosły kolejną zmianę: szydełkowanie stało się treścią. Młode osoby – często nastolatki, dwudziestolatki, trzydziestolatki – pokazują swoje projekty, zakupy włóczki czy rozpakowywanie przesyłek z pasmanterii. Hashtag #crochet na TikToku przekroczył dziesiątki miliardów wyświetleń.

Pandemia 2020 roku przyniosła kolejne przyspieszenie. Podczas lockdownów szydełkowanie stało się jednym z najczęściej podejmowanych nowych hobby na całym świecie. Dla przykładu: Ravelry odnotował rekordową liczbę projektów dodanych przez użytkowników w tym roku.

Na ulicach miast pojawił się z kolei yarn bombing, czyli „szydełkowe graffiti”. Ruch zapoczątkowany przez Teksankę Magdę Sayeg w 2005 roku, gdy okryła klamkę swojego sklepu w Houston dzianiną. Z tej małej klamki wyrosło globalne zjawisko: szydełkowane „swetry” na pomnikach, drzewach, skrzynkach pocztowych i całych fasadach budynków. Ruch ma też polskie odgałęzienia – włóczkowe instalacje artystyczne pojawiają się w polskich miastach od kilku lat.

yarn storming na bramie w miescie

Szydełkowanie wkroczyło wreszcie w przestrzeń muzealną i akademicką. Wystawy w galeriach, prace dyplomowe, konferencje naukowe o „craftivismie” – aktywizmie przez rękodzieło. Technika stara co najmniej 200 lat stała się przedmiotem poważnej refleksji kulturowej.

I od czego to wszystko się zaczęło? Prawdopodobnie od kogoś, kto pod koniec XVIII w. we Francji postanowił zdjąć tkaninę z tamburku i sprawdzić, czy splot wytrzyma bez podłoża.

  • Bestseller
    pomaranczowy kotek z wloczkiKot na szydełku

    Kot na szydełku

    (1)(5.00)
    85,00 zł Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu
  • zolw ze sciagana skorupa na szydelkuŻółwik na szydełku z odczepianą skorupą

    Żółwik na szydełku z odczepianą skorupą

    85,00 zł Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu
  • Bestseller
    maskotka na szydelku granatowy pingwinPingwin na szydełku

    Pingwin na szydełku

    70,00 zł Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu
Aleksandra Grzywa

Aleksandra Grzywa

Cześć, nazywam się Aleksandra i jestem sercem oraz rękami Szydełkowego Potwora!

Na co dzień pracuję jako księgowa, jestem miłośniczką ładnych kubeczków, dobrej książki i głaskania kotków oraz piesków. Szydełkowanie to dla mnie forma medytacji, sposób na relaks oraz na przekazywanie dobrej energii.

Każde amigurumi i dekoracja na szydełku, która wychodzi z mojej pracowni, jest pakowana przeze mnie osobiście. Wierzę, że zabawki powinny mieć charakter, ubrania – duszę, a domowe dekoracje – ciepło ludzkich rąk.

Artykuły: 38

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

100% polskie rękodzieło

Każda maskotka powstaje w moich rękach, z materiałów od polskich sprzedawców.

Pełna personalizacja

Do każdego zamówienia podchodzimy indywidualnie i możemy wprowadzić wiele zmian.

Najwyższa jakość

Jakościowa włóczka i solidny splot sprawiają, że zabawki przetrwają lata przytulania i wspólnych przygód.

Pasja i dokładność

Perfekcyjne wykończenie i autorskie projekty, których nie znajdziesz w sieciowych sklepach.